Dziś dostałam moją przesyłkę, w której to zamówiłam sobie olejki eteryczne. Teraz konkretnie się nimi podniecam, bo pachną pięknie, zobaczymy jednak czy działanie będzie takie jakiego oczekuję.
Pierwszy jest grejpfrutowy. Jego działanie przede wszystkim skupia się na zwalczaniu celulitu. Do tego łagodzi stres, bóle głowy, działa odświeżająco, przeciw wirusowo, przeciwzapalnie, łagodzi objawy kataru. Jak będę go stosować? Zmieszam olejek z balsamem do ciała i będę go używać codziennie rano. Oczywiście chodzi mi o pozbycie się celulitu, oraz o odświeżenie skóry. Do tego gdy będę w domu będę stosować kąpiele z tym olejkiem. Niestety w Gdańsku nie posiadam wanny, więc za wiele tych kąpieli nie będzie.
Następnie olejek lawendowy. Mam okropne problemy ze snem. Budzę się w nocy, nie mogę zasnąć. Olejek lawendowy działa nasennie, odprężająco, łagodzi bóle głowy, a także działa na blizny trądzik. Ten olejek będę głównie stosować w kominku ceramicznym jako typową aromaterapię. Do tego można nanieść kroplę na poduszkę, aby zapach olejku czuć podczas snu. Mam nadzieję, że pomoże mi on wysypiać się, gdyż sen jest bardzo potrzebny. Co do działania anty trądzikowego zakupię w aptece lub drogerii tonik do twarzy bez żadnych dodatkowych ulepszaczy i wkroplę do niego trochę olejku. Trądzik mam paskudny, do tego blizny które ciężko sie goją odkąd byłam w szpitalu. Mam nadzieję że oba spełnią moje oczekiwania.
Raport zdam za jakiś miesiąc, jeśli olejki mi pomogą to przygotuję wtedy obszerniejszy post na ich temat.
czwartek, 4 kwietnia 2013
piątek, 29 marca 2013
Przygotowania
W domu pełną parą ruszyły przygotowania do świąt. Cały dzień miałam ręce pełne roboty, posprzątać, pomalować jajka, pokroić warzywa do sałatki, pomóc piec ciasta. Troszkę się tego nazbierało, ale przeżyłam, choć nie mam już na nic ochoty. Wieczorem byłam w kościele, msza, a raczej nie-msza Wielko Piątkowa ma w sobie swój urok. Brak organów, kołatki, całowanie krzyża. Do tego siedziałam w pierwszej ławce, więc mogłam dokładnie obserwować co się dzieje. Do tego dostrzegłam ślicznego ministranta. Od patrzenia na owego chłopaka aż się cieplej robiło. I do tego ma strasznie przyjemny głos, wiem bo czytał i dogłębnie wsłuchiwałam się w każde słowo. Jako głupie dziewczę stwierdziłam że pan ministrant nawiązuje ze mną kontakt wzrokowy. Raczej wątpię aby pół mszy wpatrywał się we mnie, ale zawsze można pocieszyć się taką myślą. Musze o tym opowiedzieć mojemu chłopakowi, a nawet trochę podkolorować. Niech poczuje ukłucie zazdrości, bo ostatnimi czasy trochę chyba popadł w rutynę. I do tego dziś się nie odezwał ani słowem. W sensie nie napisał sms'a, niestety mieszkamy od siebie daleko, więc przez cały tydzień będziemy odseparowani. Troszkę smutno mi z tego powodu, rozumiem że może być zajęty, pomagać w domu, do tego przyleciała jego starsza siostra z Anglii. To jednak nie znaczy że może mnie zepchnąć na drugi plan. Ciągle mu o tym mówie, ale chyba nie dociera. Będę musiała podjąć drastyczniejsze środki.
poniedziałek, 25 marca 2013
Ogólne przemyślenia
Będąc ostatnio na Starym Rynku w Gdańsku miałam ze sobą aparat w celu robienia zdjęć. Trochę zaczynam się zastanawiać czy nie wypaliłam się w tym temacie. Ogólne ujęcia, które robi każdy turysta nigdy nie były moją specjalnością. Zawsze starałam się dostrzec coś więcej. Teraz chyba się to zmieniło, nie wiem czy to przez niesprzyjającą aurę, nie cierpię robić zdjęć w zimę, czy właśnie coś ze mną jest nie tak. W czasie studiów chciałam trochę rozwinąć moją technikę, znaleźć kilka ciekawych zdjęć, zaprosić nowe koleżanki na jakąś niezobowiązującą sesję. Chyba muszę wprowadzić nowe postanowienie do mojego kalendarzyka. Już jakiś czas temu znalazłam świetny podręcznik do fotografii. Zdjęcia robię już 4 lata, lecz nie jestem zbyt dobra ze strony technicznej. Myślę, że mogłabym nad tym popracować, jeśli chcę robić zdjęcia poprawnie. W dzisiejszych czasach wiele osób próbuje swoich sił w robieniu zdjęć. Niektórzy mają czasem ciekawe pomysły, ale trzeba sobie zadać pytanie czy to na pewno jest to. Nawet jeśli ma się gorszy jakościowo sprzęt można zrobić coś fajnego. Sama coś o tym wiem, przez długi czas zdjęcia robiłam zwykłym kompaktem, kilka z nich nawet trafiło na wystawy zbiorowe czy otrzymało nagrodę w konkursie. Liczy się pomysł, nie sprzęt. Taka dygresja dla świata.
Wracając do postanowień:
1. zacząć robić więcej zdjęć.
2. zając się fotografią od strony technicznej.
3. ruszyć tyłek do ćwiczeń i zdrowiej się odżywiać.
Hmmm, punkt trzeci wyskoczył jak Filip z konopi.
_____________________________________boolProp testingCheatsEnabled true- ale mam ochotę pograć w Simsy.
piątek, 22 marca 2013
Zakupocholizm
Po męczącym tygodniu, uczeniu się do koła z botaniki, robieniu prac domowych, ogólnym uczeniu się na "zaś" mogłam pozwolić sobie na zakupy. Na początku myślałam, że to będzie typowe szaleństwo dziewczyny w przeogromnej galerii. Jednak mój plan uległ modyfikacji i poszłam razem z chłopakiem. Oczywiście nie żebym narzekała, po prostu planowałam to inaczej. Gdy chodzę po sklepach z moim chłopcem musze sie pilnować, żeby za bardzo go nie znudzić. Aczkolwiek lubimy razem chodzić na zakupy, oglądać wystawy, komentować zmiany w modzie, co jest trendy a co nie. A najbardziej lubimy jeść gdzieś na mieście czy w galerii. Dziś bardzo katolicko, tylko rybki z North Fish'a. Ogólnie bardzo dobre, polecam. Zwłaszcza mój dorsz grillowany, który był świetną alternatywą do BigMaca.
Muszę przyznać że dzisiejszy świat mody stał się bardzo przewidywalny. Chociaż to może jest złe słowo, po prostu wydaje mi się że kiedyś było lepiej. Zauważyłam tendencje, że każda bluzka, koszulka, czy nawet sweter jest jest strasznie szeroki. Na modelkach, które mają po 1,90 metra wzrostu i do tego anoreksje to może wyglądać to całkiem nieźle. Ja niestety jestem drobniutka, niziutka, w miarę szczupła, ale od razu w takich ubraniach czuję się jak w worku. Może przesadzam, ale brakuje mi tych dopasowanych ubrań, które zawsze świetnie leżą. Do tego ceny. Tego mój mózg pojąć nie może. Co kolekcja w sklepach tym jest drożej. Za zwykłą głupią koszulkę mam płacić 60 złotych? To chyba nie jest normalne. Widziałam w Housie piękną koszulę, jednak jej cena mnie odstraszyła. Marketing chyba poszedł w złą stronę, albo po prostu społeczeństwo staje się coraz biedniejsze.
Jednakże kupiłam sobie sweterek. Do tego w końcu zrealizowałam bon z Douglassa, i nawet dostałam zaproszenie na darmowy make-up. Prędko raczej z niego nie skorzystam, na co dzień maluję się sama, i chyba nawet nieźle mi to wychodzi. Dalej postanowiłam wrócić do tworzenia cudeniek z modeliny. Kiedyś byłam w tym na prawdę dobra, ale chyba te czasy minęły dawno temu. Życie, chyba się starzeję. Nie mogło dziś zabraknąć oczywiście zakupów żywieniowych. Jako że siedzę przez weekend w Gdańsku musiałam się zaopatrzyć w coś szybkiego do jedzenie. Gdyby pogoda była bardziej sprzyjająca pewnie zwiedziłabym okoliczne restauracje, czy bary. Niestety nie jest mi dane, a w mrozie nie mam zamiaru wychodzić na dłużej niż godzinę.
Sumując wydałam dziś sporo pieniędzy. Tragiczne jest życie studenta.
wtorek, 19 marca 2013
Zimowa wiosna
Wstając rano o 6.00 spojrzałam na zasłonięte okno. Ostatnio wpadały zza zasłonki pierwsze promyki słońca, dziś było szaro. Myślałam że czeka nas tylko pochmurny dzień. Szokiem było zobaczenie ilości śniegu jaka spadła na ziemię. Paraliż komunikacyjny, żadnych pługów, chodnik to raczej alpejska ścieżka. Jednym słowem tragedia. Jeszcze bardziej dołującym jest fakt, iż śnieg ciągle pada, nie przestaje nawet na minutę. Od samego początku wiedziałam że to będzie okropny dzień. Musiałam przejść badania ambulatoryjne, na które dostałam skierowanie z uczelni, Następnie wizyta kontrolna u lekarza, także zlecona przez uczelnię. Cały dzisiejszy dzień był istną stratą czasu. Nie dość że śnieg sypiący w oczy odebrał radość spaceru, to na dodatek panująca aura wywołała u mnie ból głowy. Ale to nie był koniec mojej udręki, czekał mnie fakultet z olejków eterycznych. Fakt faktem zajęcia są ciekawe, dowiedziałam się np. że olejek lawendowy działa nasennie. Idealnie, akurat ostatnimi czasy mam bardzo płytki sen i budzę się średnio co dwie godziny. Mam okazję przetestować wiedzę teoretyczną w praktyce. Jednakże ból głowy nasilił się do tego stopnia, że musiałam zażyć leki, konkretnie Solpadine, skład paracetamol, kofeina, fosforan kodeiny. Ogólnie paracetamol kiepsko na mnie działa, zdecydowanie wole ibuprofen. Jednak nie mam nic z tym składnikiem, a chociaż aptekę mam pod nosem nie mam ochoty znowu wychodzić na śnieg. Tragedia do potęgi.
Skończyłam czytać tą Królową Zdrajców. Strasznie przewidywalne zakończenie, ogólnie książkę oceniam 3/5, nie była zła, ale chyba czas sięgnąć po coś ambitniejszego.
Muszę się pochwalić iż wygrałam pojedynek moją Lady_Entalpią ze Stardolla na SiM, dziękuję wszystkim za głosy!
Z racji zbliżającego się kolokwium z botaniki farmaceutycznej czas się pouczyć. Tkanki wzmacniające, przewodzące, i do tego łodyga. Materiał nie jest zbyt skomplikowany, aczkolwiek pouczyć się trzeba. Kompletnie nie mam dziś na to ochoty, ale przynajmniej sporządzę jakaś notatkę. Śnieg zepsuł cały mój dzień, jestem na niego wybitnie wkurzona.
_____________________________
Ciekawostka chemiczna:
Kamień szlachetny szmaragd jest to beryl zabarwiony na zielono związkiem chromu, a akwamaryn to beryl zabarwiony na jasnoniebieskozielono związkami żelaza. Nowoczesne kompendium chemii
sobota, 16 marca 2013
Królowa zdrajców
Czytam aktualnie ostatni tom trylogii Zdrajcy autorstwa Trudi Canavan. Jest ona sequelem innej trylogii. Czarnego Maga. Ogólnie obie trylogie, czyli przez sześć książek poznajemy historię magów, a zwłaszcza pewnej dziewczyny, Sonei, która mimo że pochodzi z gminu została przyjęta na uczelnię magiczną. Potem oczywiście jest nauka, miłość, wojna, pożoga, i dość smutne zakończenie pierwszej trylogii. Książki może na początku nie są zbyt interesujące, akcja strasznie się ciągnie, denerwują rozdziały, w których autorka opisuje wszystkie postacie, a raczej to co się z nimi dzieje. W Zdrajcy z kolei jest dużo akcji, aż za dużo. Mnie głównie interesuje wątek głównej bohaterki i jej syna, jednak aby w pełni ukończyć książkę muszę przebrnąć także przez inne postacie. Książka dobra do poczytania w autobusie, czy jeśli chce się oderwać od codziennych obowiązków. Przed snem? Raczej nie, nie jest napisana ciężkim językiem, ale momentami potrafi na prawdę znużyć.
Ostatnio czytałam dużo kryminałów, wcześniej głównie fantastykę. Spisałam sobie listę książek, które chciałabym przeczytać. Jak na razie mam 16 pozycji. Chyba na pierwszy ogień pójdzie Anna Karenina, jeśli znajdę ją w jakiejś bibliotece w Gdańsku. Albo po prostu kupię. Lubię kupować książki, wcale nie jest mi żal wydawać na nie pieniędzy. Każdą książkę podpisuję moim imieniem i nazwiskiem, starannie układam na półce. Warto inwestować w książki, poprzez czytanie można rozwinąć wyobraźnię, poznać ciekawe zwroty i określenia, oraz miło spędzić czas. Szkoda tylko, że mam dość mało czasu na czytanie. Studia, nauka, chłopak, koleżanki, dom i tak w kółko. Jaki z tego wniosek? Muszę być bardziej zorganizowana a czas sam się znajdzie.
Jaki plan na dziś.... botanika, czytanie, może w końcu pogram w Simsy. Uwielbiam Simsy.
_________________________________
Łacińskie słowa na dziś:rhizoma, rhizomatis, n- kłącze
recens, recentis- świeży
simplex, simplicis- prosty
Początków początek.
Znów zaczynam pisać bloga. Poprzedni, czyli moja Studiosa trochę mnie przerósł. Chciałam zrobić z niego typowy pamiętnik, lecz muszę się liczyć z czasem. Dlatego postanowiłam stworzyć In aqua scribe, co po łacinie oznacza na wodzie piszę.Dlaczego znowu adres łaciński? Podoba mi się ten wymarły już język, chociaż nie jest łatwy. No i bardzo inteligentnie brzmi. Od razu chciałabym uprzedzić, że moje posty będą raczej monotematyczne, i będą pojawiać się w dłuższych odstępach czasu. Nadal bardzo zależy mi na czytelnikach, więc zobaczymy czy blog się utrzyma. Jak na razie tworzę jego wygląd, więc ten aktualny może ulec zmianie. To jest taki "próby" post. Dziękuję za uwagę!
Subskrybuj:
Posty (Atom)