piątek, 29 marca 2013

Przygotowania

    W domu pełną parą ruszyły przygotowania do świąt. Cały dzień miałam ręce pełne roboty, posprzątać, pomalować jajka, pokroić warzywa do sałatki, pomóc piec ciasta. Troszkę się tego nazbierało, ale przeżyłam, choć nie mam już na nic ochoty. Wieczorem byłam w kościele, msza, a raczej nie-msza Wielko Piątkowa ma w sobie swój urok. Brak organów, kołatki, całowanie krzyża. Do tego siedziałam w pierwszej ławce, więc mogłam dokładnie obserwować co się dzieje. Do tego dostrzegłam ślicznego ministranta. Od patrzenia na owego chłopaka aż się cieplej robiło. I do tego ma strasznie przyjemny głos, wiem bo czytał i dogłębnie wsłuchiwałam się w każde słowo. Jako głupie dziewczę stwierdziłam że pan ministrant nawiązuje ze mną kontakt wzrokowy. Raczej wątpię aby pół mszy wpatrywał się we mnie, ale zawsze można pocieszyć się taką myślą. Musze o tym opowiedzieć mojemu chłopakowi, a nawet trochę podkolorować. Niech poczuje ukłucie zazdrości, bo ostatnimi czasy trochę chyba popadł w rutynę. I do tego dziś się nie odezwał ani słowem. W sensie nie napisał sms'a, niestety mieszkamy od siebie daleko, więc przez cały tydzień będziemy odseparowani. Troszkę smutno mi z tego powodu, rozumiem że może być zajęty, pomagać w domu, do tego przyleciała jego starsza siostra z Anglii. To jednak nie znaczy że może mnie zepchnąć na drugi plan. Ciągle mu o tym mówie, ale chyba nie dociera. Będę musiała podjąć drastyczniejsze środki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz