Po męczącym tygodniu, uczeniu się do koła z botaniki, robieniu prac domowych, ogólnym uczeniu się na "zaś" mogłam pozwolić sobie na zakupy. Na początku myślałam, że to będzie typowe szaleństwo dziewczyny w przeogromnej galerii. Jednak mój plan uległ modyfikacji i poszłam razem z chłopakiem. Oczywiście nie żebym narzekała, po prostu planowałam to inaczej. Gdy chodzę po sklepach z moim chłopcem musze sie pilnować, żeby za bardzo go nie znudzić. Aczkolwiek lubimy razem chodzić na zakupy, oglądać wystawy, komentować zmiany w modzie, co jest trendy a co nie. A najbardziej lubimy jeść gdzieś na mieście czy w galerii. Dziś bardzo katolicko, tylko rybki z North Fish'a. Ogólnie bardzo dobre, polecam. Zwłaszcza mój dorsz grillowany, który był świetną alternatywą do BigMaca.
Muszę przyznać że dzisiejszy świat mody stał się bardzo przewidywalny. Chociaż to może jest złe słowo, po prostu wydaje mi się że kiedyś było lepiej. Zauważyłam tendencje, że każda bluzka, koszulka, czy nawet sweter jest jest strasznie szeroki. Na modelkach, które mają po 1,90 metra wzrostu i do tego anoreksje to może wyglądać to całkiem nieźle. Ja niestety jestem drobniutka, niziutka, w miarę szczupła, ale od razu w takich ubraniach czuję się jak w worku. Może przesadzam, ale brakuje mi tych dopasowanych ubrań, które zawsze świetnie leżą. Do tego ceny. Tego mój mózg pojąć nie może. Co kolekcja w sklepach tym jest drożej. Za zwykłą głupią koszulkę mam płacić 60 złotych? To chyba nie jest normalne. Widziałam w Housie piękną koszulę, jednak jej cena mnie odstraszyła. Marketing chyba poszedł w złą stronę, albo po prostu społeczeństwo staje się coraz biedniejsze.
Jednakże kupiłam sobie sweterek. Do tego w końcu zrealizowałam bon z Douglassa, i nawet dostałam zaproszenie na darmowy make-up. Prędko raczej z niego nie skorzystam, na co dzień maluję się sama, i chyba nawet nieźle mi to wychodzi. Dalej postanowiłam wrócić do tworzenia cudeniek z modeliny. Kiedyś byłam w tym na prawdę dobra, ale chyba te czasy minęły dawno temu. Życie, chyba się starzeję. Nie mogło dziś zabraknąć oczywiście zakupów żywieniowych. Jako że siedzę przez weekend w Gdańsku musiałam się zaopatrzyć w coś szybkiego do jedzenie. Gdyby pogoda była bardziej sprzyjająca pewnie zwiedziłabym okoliczne restauracje, czy bary. Niestety nie jest mi dane, a w mrozie nie mam zamiaru wychodzić na dłużej niż godzinę.
Sumując wydałam dziś sporo pieniędzy. Tragiczne jest życie studenta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz